czwartek, 17 września 2015

Bardzo chciałbym unikać takich decyzji, których skutki mają kluczowy wpływ na moje życie. Ale nie da się. Remont, czy nowy samochód, rezygnacja z bachaty (taniec) na rzecz lepszej kondycji fizycznej i lepszej formy w salsie. Ledwo co odsapnąłem finansowo, a to znów będę musiał wziąć na siebie garb finansowy.

Czasem rodzi się we mnie bunt, brak zgody na ponoszenie skutków przeszłości. Czuję, że nie chcę tak dalej, czuję się źle gdy nie mogę czegoś zmienić tylko muszę to przyjąć.

Zachłysnąłem się życiem, zachłysnąłem się możliwościami, a ja nie staję się młodszy... Czy to kryzys wieku średniego? Nie wiem. Chciałbym żyć z dala od tych codziennych zmartwień. Chciałbym mieć wszystko i nie musieć dokonywać wyborów, jak dziecko...

Tak, jestem dzieckiem w skórze dorosłego...

piątek, 11 września 2015

Coś się wydarzyło... Rozmawiałem ze swoimi córkami, zadzwoniłem do nich, nie czułem strachu. Cieszę, bo to kolejny krok, krok w przyszłość...

środa, 26 sierpnia 2015

Niemal odkąd pamiętam to moją najsłabszą stroną były i są relacje międzyludzkie. Sprawy tego rodzaju nie są powodem strachu, czy stresu. Są one dla mnie źródłem niepewności, niemal zawsze wiążą się z oczekiwaniem. To nie są algorytmy, które mają określoną ścieżkę postępowania, których wynik działania można przewidzieć. Nabyte doświadczenie często pozwala mi zachować czujność, szczególnie wtedy gdy występuje możliwość manipulacji lecz jest to takie męczące. Nawet więcej, to patologia! Patologią jest to, że w kontaktach należy zachowywać czujność! bo każdy odgrywa swój scenariusz i dąży do celu ale nie uwzględnia potrzeb innego człowieka.

...

Właśnie przed chwilą zakończyłem małą przyjemną rozmowę. Gdy w firmie mówię o wątpliwościach w jakiejś sprawie to jest prościej niż na osobistym polu. Gościu nie słuchał. Obserwując jego wcześniejsze zachowanie mogę wnioskować, że w swoim zachowaniu przejawia postawę roszczeniową. Podczas wcześniejszego kontaktu poczułem również, że traktował mnie przedmiotowo. Nie ważne... Ważne jest to, że gdy stoję niemal "przy ścianie" to musiałem odmówić dalszej współpracy. Czy można zrobić coś głupszego w kontekście biznesowym? Jednak nie tylko kasa się liczy. Wolę potencjalnie nie zyskać finansowo niż później mieć zepsuty dzień i zły nastrój.

 

Co jeszcze dla mnie Przygotowałeś?

Urlop zbliża się do końca. Od kilku dni mam ochotę na dokonanie oceny tego czasu. Do obecnej chwili, to nie był czas, z którego jestem zadowolony. Walczę o swoje przetrwanie, o normalny dzień. Pochłonęło mnie to do tego stopnia, że znów zapomniałem o Nim. Znów sam wziąłem swoje sprawy na własne barki, skutek? Właśnie... Ogarnął mnie smutek i przygnębienie, że nic nie idzie tak jakbym tego chciał. Znów pod znakiem zapytania stoją moje plany. Można to porównać do próby wyjścia z grzęzawiska. Wydawało mi się, że jestem blisko postawienia stopy na twardszym gruncie lecz ponownie wciągnięty zostałem do swojego bagienka. Co poradzić? Staram się z pokorą stanąć przed Nim wskazując na moją słabość, bo cóż więcej mogę?

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 63